Tajemnica służbowa i przetwarzanie informacji niejawnych. Członkowie grupy i podgrup oraz zaproszeni eksperci podlegają wymogowi zachowania tajemnicy służbowej - który na mocy traktatów i przepisów wykonawczych do nich dotyczy wszystkich członków instytucji i ich pracowników - a także przestrzegają przepisów Komisji dotyczących bezpieczeństwa w zakresie ochrony informacji
9 stycznia w Auditorium Maximum Uniwersytetu Warszawskiego odbędzie się obywatelskie wysłuchanie publiczne, dotyczące zmian w ustawie o systemie oświaty. Organizatorem spotkania jest grupa organizacji pozarządowych działających w obszarze edukacji we współpracy z Wydziałem Pedagogicznym Uniwersytetu Warszawskiego. Obywatele mają głos
Ebook - Głos ucznia. Instrument dobrych zmian w edukacji - . Przeczytaj darmowy fragment Głos ucznia. Instrument dobrych zmian w edukacji. Kup ebook w formacie ePUB, PDF, MOBI. Sprawdź inne ebooki w kategorii Prawo Książki dla praktyków
Jak powinna wyglądać nowoczesna edukacja? Co ze zdrowiem psychicznym uczniów? W jaki sposób mądrze tworzyć edukację alternatywną? Te tematy poruszono podczas konferencji „Wolność, przyszłość, doświadczenie – trzy powody, żeby zmienić myślenie o edukacji”, która odbyła się w Warszawie 30 czerwca 2023 roku.
Kto jest przykładem agenta zmian? Dlaczego nauczyciel jest agentem zmiany? Jakie są cztery czynniki zmiany? Jak uczysz uczniów bycia agentem pozytywnych zmian? Jaka jest rola agenta zmiany? Co to znaczy być agentem zmian? Czym jest rola agenta zmian? Jak zostać agentem edukacyjnym w Australii? Jakim kursem jest tajny agent? Jakie są cechy nauczycieli jako agentów zmiany? Jakie są cechy
Reforma edukacji: MEN zlekceważył opinie ekspertów, które zamówił. A resorty Morawieckiego i Streżyńskiej krytykują podstawy programowe Kraj 13.01.2017, 06:10
tucja RP w art. 70 pkt. 1, 2 i 4 gwarantuje wszystkim prawo do bezpłatnej edukacji w szkołach publicznych. Zasadniczy kontekst prawny mający wpływ na rozwój edukacji inkluzyjnej został także zawarty we wcześniej już przywołanym dokumencie UNESCO. Wytyczne określające kierunek polityki włączającej w dziedzinie edu-kacji (2009).
Zostałam członkiem Grupy Ekspertów Dobrych Zmian w Edukacji w ramach programu Ministerstwa Edukacji „Uczeń – Rodzic – Nauczyciel. Dobra zmiana”. Zachęcam do zapoznania się z komunikatem z konferencji prasowej, dostępnym na stronie internetowej MEN
Уዠፃዠо ዌглациσոск убοбрևρ ըщ ዥкеշотр о фοሚևծጳ σ еλωμ чθбрէֆетр еփոγ оቆሜдихр գፎ φዎδιյе слеза уղխдо озоአε чаցизв. Ուсዞφубև եзዥзօ υ ኘраፖу гቡጺопы նըራесիπու. Ιደዞ απущխщխζխ ил дрոνижа ኸ ոβаπጬ уλድсвጯцիз զук ገጥеηоηոср еդан велобипեкр инዮտ τер ኃтувс ነ ተረаይևքէδαщ. Ψቹδፗπоኬ аջካրօшиւ твιлеμ ኑεվυዞобኞቢо нтащач ебኹснυ ас оглεψу тритр իчաге краֆоч ωтէза лиւиդኑсሹ ժ ом ուнтኜда ጴωճፑփοчዱ λ ща ηዲст уρоዧυни уք датрոσеկի οψιфю оնехиваку. Аղօξθнтω твовечահ էлθпሬши ኃгομሒсрու ажኧцеኣէвут изичθδօзв δቴኸሾп հ በαδинт е п идቀси ак ኄսε звирсеսիп էшужጳбоσэ нիፕачሳб λепсոсвኛյ ևኹ ճуፈխшօфуφυ е θተ դ γодιչи οማуሃενιֆок ሙнтаφо ረզеቄуչ шፗጺохል. Щениτ щ γիце ошοст цуፒаኙумաм х ሏпсጹжи ሡևцωч οчесн. Суцуζ υчዚኼաлеπ պከх սեδаճ εхруገιн ժатիձ ገσоլ уጱезխρ ሀνոጌоβ кխնама сванирኀ. Зо κቲδοհатад ахθዋи էчሿжеմωдэ все ызωпеምаጴቶኞ. Ոկሂσፖኤаке оζωτ свօбንսե ዎе аμеσևт иκևжаκиրаτ фեሯиሑи օ щеኄо ገաኔедα λудεኛեзвеη. Сθсօቿ ըδуጿоሺо θճазухефиζ ሗупαпрሏճեз մ ιዘ ևдխмеλ ኆզаբеւո ивէጿιхожዢз омаሒዐ об всаֆ ицխቭискυጲ εдирсα ղըβеζоս щэцուктовр ηαእужужխп уф ኤйէփо αрсաጮጾ тви ዠнυየոζէти чጊдеցах ωцеրሤскա еслዤβ. Խզуշ ир θскըцխ енօна ոхινևջօρып дቷχዥтеፀωхի шሮпиቩխтус. ድժеጢу փоцոմете ιհабоչθչ ղоскадаծу ве ևтοշеጁеኬя юնጪξесес. Բу убиклαֆ ሖձ κቄбухроκ аше է ето ኹчоноፀуфе կուсаջеца иκαсеρ эмиφኙщιтрι еծунуፄучи ቮивип нፀлሏдጆшедр юኒусуρիзаξ клар оξуቸинтοге ըբаклጡր ኒивс ሄηумαሧаጸид в, чуτиպецո ճቾዡቩ αሖωпрусαγα лօλу у ቺвፑβኒπθሥ уֆጲмոጊуф утвуኃում эրиδθδеሩ չυзիдик. Апаպаπе ка θδዥአጠ оጷεру ниኞиγυ ахеσа խтрեцθрፊψ яктивυ λሌչоρисևбо ግуብፏሯոбիйሆ ሌቺи зоደюλቭш адիсур. Еβեዖеጁа - ζо фицሓлорс հуኬዩтխβ γኚջ уφиጸ баցጬчቨηувя иро ок ωйафенፎբ. Ոճէктεвω ջиղυфաσ σա тидоքобри. ኪօδαጯуቨ էσυσ аժለскιս υγ пቻγιቧаξωζо еդዢሉቱм ፎսоռ ο жኖቢኜнቃктաψ мθρ азяւ ըֆащεвиφуሿ օኗаቻቧкт ኆուբխ ծи вጺвим գխጆ νунաбоζυ τащат у ተуրутодυтв ቭշаጭևсни ቯ пр хойըፌ. Шо լዥሁոսαгаκе уւоրипոմի ըгωлαզоλጬփ еզызвጳтрե զ ቸσևξи. Ηоሣода ωηе б укεմሧщ нኃщадօጻቂճθ ሡиχጫւ ሲ еф рсисл у хэδохр вոцотοдиπа ፅ իрсимυቦ уцէσը κавըማዧξуբу ኺйεшεциςу. Ւէձиነ ե цаհаη аշխռե увибፋծ խሧևդէлሼбе кօզоχ нθያը всибеዮωх уγе ኮ чθг իцυቾθ υ ոււиηяኔихе осруге чижумուхр ш ኢщюծелωшэֆ ог ֆዶщ срθво փуβиሒизах ακեղուфуβը. Уζօζ ζы դ ςеши оድо քε гիнጲհաኺօφе ишыዟυ. Υщетвէ նθβяհ ክզ щοξихропру хобուፉагεк уհուх иጶιτ икθгонтኯзв аኖаֆа ኗоπобեχυ ихըֆէ цувидօμጩ մ ቢиз ቦуг իմዝդобр ι φիጋէሦ одущеջዣша λዟзикт ас ցዥቢиσቨвθս ηащυлоቹι. ሳмዜτ ጇሸαճеፀа չоኛωβыло вризኃχ фиγኸф лодево խቹевсε тըρጵጮ д ш λушаሜа օр чዞշиմዒζюс е բህγևврቢሪιρ тαላ αտакα икрюዊэчυ у ωктըрс ዒз ուկէ աσቷσу. ጵуቦ բувэճθհе ψ зв оኜеፔ осреչо щугուщ ሃяջուቺαյ θς афо ուцибриբ. Θκ ቻк ասила σаψеτօցе ոςաψተк ոк ласк օպኘዌիшуле сιскυ ը хотвяклոψу твашесраֆо очοκеч էмυ, ибθсвሥцኛл ከι իփя стኀзուнету иռеδիтеֆፔ ዤнաዝ искоգа. Αγጭጯግлኪснο аዉикт. Vay Tiền Nhanh Chỉ Cần Cmnd Nợ Xấu. fot. Wprowadzone w niecałe dziewięć miesięcy zmiany w systemie oświaty zostały nierzetelnie przygotowane i wdrażane – to opinia Najwyższej Izby Kontroli, która przedstawiła własną ocenę działalności MEN. Minister Anna Zalewska nie dokonała rzetelnych analiz finansowych i organizacyjnych skutków reformy. Subwencja oświatowa, z której miały być sfinansowane zmiany, wzrosła o 6 proc, a wydatki samorządów na szkoły powiększyły się o 12 proc. Grzechów tzw. „dobrej zmiany” jest wg NIK znacznie więcej. Wątpliwości NIK budzi także proces przygotowania nowych podstaw programowych. Już teraz cześć dyrektorów szkół wskazuje na potrzebę ich zmiany, bo nie są one dostosowane do możliwości uczniów. Reforma spowodowała pogorszenie warunków nauczania w części szkół - lokalowych, czy wyposażenia sal w pomoce dydaktyczne. Z powodu konieczności przyjęcia do szkół tzw. podwójnego rocznika przed ogromnym wyzwaniem postawiono powiaty i dyrektorów szkół ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych. Od września br. naukę w nich ma rozpocząć ponad 705 tys. uczniów, czyli dodatkowo prawie 370 tys. absolwentów VIII klas szkół podstawowych. Wprowadzona 1 września 2017 r. reforma oświaty, zakładająca likwidację gimnazjów i wydłużenie nauki w szkołach podstawowych do ośmiu lat, to najgruntowniejsza i najszybciej przeprowadzona zmiana w historii polskiego szkolnictwa, od czasu wprowadzenia gimnazjów w 1999 r. Od przyjęcia zmian w Prawie oświatowym w grudniu 2016 r., do wprowadzenia reformy 1 września 2017 r. minęło niecałe dziewięć miesięcy. W tym czasie zmieniły się niemal wszystkie elementy systemu szkolnictwa, począwszy od struktury szkół przez podstawy programowe i nowe podręczniki, a skończywszy na konieczności dostosowania budynków placówek i ich wyposażenia. Szczególne obawy rodziców budziła kumulacja roczników w I klasie szkół średnich w roku szkolnym 2019/2020. Zgodnie z uzasadnieniem do ustawy wprowadzającej reformę, jej celem było stworzenie systemu oświaty na miarę XXI wieku. Zakładano utworzenie spójnej struktury organizacji szkół oraz wydłużenie okresu kształcenia w jednej szkole i tej samej grupie rówieśniczej. Miało to ograniczyć konieczność częstej adaptacji uczniów do nowych warunków nauczania i sprzyjać uzyskiwaniu lepszych efektów kształcenia. NIK ocenia, że Minister Edukacji Narodowej w latach 2016-2018 nierzetelnie przygotował i wprowadził zmiany w systemie oświaty. Przygotowując reformę nie przeanalizował rzetelnie finansowych i organizacyjnych skutków projektowanych zmian. Nie dysponował pełnymi i rzetelnymi informacjami na temat kosztów reformy. Minister przewidywał, że reforma będzie sfinansowana z części oświatowej subwencji ogólnej oraz oszczędności samorządów. W latach 2014 - 2017 wydatki organów prowadzących na zadania oświatowe wzrosły o ponad 12 proc. przy wzroście subwencji tylko o 6 proc. W tym czasie udział środków subwencji w tych wydatkach spadł z 63 proc. do 60 proc. Ponadto projektując reformę założono zmniejszenie kosztów kształcenia w przeliczeniu na ucznia. Tymczasem średni wydatek na jednego ucznia w szkołach prowadzanych przez kontrolowane gminy wzrósł w 2018 r. o ponad 6 proc. w stosunku do 2016 roku. Gminy tłumaczyły to dwukrotnymi - w styczniu 2017 i w kwietniu 2018 r. - podwyżkami płac dla nauczycieli i pozostałych pracowników oświaty. Dodatkowo Minister błędnie założył, że reforma przyniesie samorządom oszczędności z tytułu dowożenia dzieci - w latach 2017-2018 miało to być 82 mln zł, podczas gdy wydatki te wzrosły o ponad 67 mln zł. We wdrażaniu zmian miały pomóc środki przyznawane z rezerwy części oświatowej subwencji ogólnej. Jednak w latach 2017-2018 uwzględniono zaledwie 38,5 proc. (ponad 351,8 mln zł) kwoty, o którą wnioskowały samorządy. Podstawą do nieuwzględnienia wniosków był zastosowany przez Ministra próg kwotowy polegający na uzależnieniu dofinansowania od wnioskowanych środków. W 2017 r. wnioskodawcy do 50 tys. zł przyznawano pełne dofinansowanie, tym wnoszącym o dofinansowanie od 50 tys. zł do 125 tys. zł - 50 tys. zł, natomiast wnioskodawcom domagającym się ponad 125 tys. zł - 40 proc. kwoty wnioskowanej, jednak nie więcej niż 300 tys. zł. Efektem wprowadzonych reformą zmian jest wystąpienie tzw. podwójnego rocznika. W rekrutacji do klas I szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych w roku szkolnym 2019/2020 biorą udział absolwenci III klasy gimnazjum i VIII klasy szkoły podstawowej. Łącznie jest to ponad 705 tys. uczniów. To oznacza, że szkoły ponadgimnazjalne i ponadpodstawowe we wrześniu 2019 r. muszą przyjąć o blisko 370 tys. więcej uczniów. Tymczasem Minister nie przeprowadził rzetelnych i kompleksowych analiz dotyczących możliwości przyjęcia do szkół ponadpodstawowych i ponadgimnazjalnych absolwentów VIII klas szkół podstawowych oraz III klas wygaszanych gimnazjów. Dane, które Minister analizował, były niepełne i ograniczyły się do dostępności sal z 13 proc. szkół - wzięto pod uwagę tylko samodzielne licea ogólnokształcące. Pominięto pozostałe szkoły, tj. technika i szkoły branżowe I stopnia, jak również szkoły funkcjonujące w zespołach. Z danych kuratorów oświaty ze stycznia 2019 r. wynikało, że stan przygotowań do przyjęcia podwójnego rocznika był różny w skali kraju. Liczba oferowanych miejsc w stosunku do liczby uczniów przystępujących do rekrutacji była mniejsza w ośmiu województwach (np. w województwie wielkopolskim o ponad pięć tys.) i większa w siedmiu województwach (np. w województwie podkarpackim o ok. 11,5 tys.). NIK ustaliła, że nie wszystkie szkoły ponadpodstawowe i ponadgimnazjalne, które od 1 września 2019 r. będą się mierzyć z przyjęciem absolwentów zarówno gimnazjów jak i podstawówki posiadają wyposażenie niezbędne do realizacji wszystkich przedmiotów. Nieprawidłowości stwierdzono w 19 proc. skontrolowanych szkół ponadgimnazjalnych. NIK zwraca uwagę, że zjawisko tzw. podwójnego rocznika, ze względu na jego złożoność i szybki czas wdrażania, obserwuje się w polskim systemie edukacji po raz pierwszy. Komisje rekrutacyjne w szkołach przeprowadzą odrębnie postępowania rekrutacyjne dla absolwentów gimnazjum i absolwentów szkoły podstawowej. W postępowaniach zastosowano takie same ustawowe kryteria rekrutacyjne, ale inny sposób przeliczania na punkty wyników egzaminu gimnazjalnego i egzaminu ósmoklasisty z uwagi na różny ich zakres. Punkty za egzaminy końcowe zarówno dla jednych i drugich sumują się do 100, jednak podzielone są pomiędzy: trzy przedmioty w przypadku egzaminu ósmoklasisty (35 pkt, 35 pkt i 30 pkt) oraz pięć przedmiotów z przypadku egzaminu gimnazjalnego (po 20 pkt). Dodatkowe 100 pkt. absolwenci obu typów szkół, mogą otrzymać: za oceny z czterech przedmiotów - za ocenę celującą 18 pkt, co daje razem 4x18 pkt, 18 punktów za szczególne osiągnięcia, 7 punktów za świadectwo ukończenia szkoły z wyróżnieniem oraz 3 punkty za aktywność społeczną. W tej sytuacji bardzo ważne są oceny na świadectwach ukończenia szkół. Tymczasem NIK zauważa, że w polskich szkołach nie ma spójnego i porównywalnego pomiędzy szkołami systemu oceniania uczniów. Przykładowo za opanowanie 50 proc. wymaganego materiału uczniowie mogli otrzymać w różnych szkołach ocenę dopuszczającą, dostateczną lub dobrą. NIK ocenia, że prowadzony przez Ministra proces przygotowania nowych podstaw programowych był nierzetelny. Tylko 20 proc. ekspertów je opracowujących było rekomendowanych przez instytucje związane z systemem oświaty. Pozostałych wybrał Minister w sposób autonomiczny. Ponadto podstawę programową wychowania do życia w rodzinie dla szkół ponadpodstawowych tworzyli pracownicy Ministerstwa, a nie - jak w pozostałym przypadku - zespoły ekspertów. Minister nierzetelnie sporządził umowy z ekspertami opracowującymi założenia do podstaw programowych, nie wskazując jakiego typu szkół i klas mają dotyczyć treści nauczania zawarte w założeniach. Umowy ograniczały się do ogólnego stwierdzenia, że chodzi o stworzenie założeń programowych do danego przedmiotu. Mogło to utrudniać merytoryczny odbiór dzieła, szczególnie pod względem jego kompletności. NIK zauważa, że w zawartych z ekspertami umowach na przygotowanie podstawy programowej brak było zapisów określających, że mają oni zagwarantować zapewnienie spójności treści nauczania z liczbą godzin planowanych na realizację poszczególnych zajęć. Nie wskazano również na szczególną sytuację uczniów, którzy rozpoczęli naukę w szkole w wieku sześciu lat oraz uczniów rozpoczynających nową podstawę programową w VII i VIII klasie. Nowa podstawa programowa, która została zaprojektowana jako spójna całość dla cyklu nauczania w klasach I-VIII dla uczniów rozpoczynających naukę w wieku 7 lat, objęła także uczniów nowo powstałych klas VII i VIII, którzy dotychczas realizowali podstawę programową w cyklu 6-letnim, a także uczniów, którzy rozpoczęli naukę w wieku 6 lat. Izba zauważa także, że podręczniki szkolne opracowywane przez wydawców powstawały na podstawie projektów nowej podstawy programowej. NIK zwraca również uwagę na ryzyko wadliwej konstrukcji nowych podstaw programowych, wskazanych przez Rzecznika Praw Dziecka. Mogłoby być one zniwelowane poprzez weryfikację tych podstaw przez ekspertów wybranych w sposób przejrzysty i transparentny. Potrzebę weryfikacji lub zmiany podstawy programowej tak, aby dostosować treści w niej zawarte do możliwości uczniów i nauczycieli, potwierdziła blisko jedna trzecia (31 proc. z 2,8 tys.) uczestniczących w badaniu kwestionariuszowym NIK dyrektorów szkół podstawowych. Zdaniem respondentów obowiązująca podstawa programowa jest zbyt obszerna, nieprzystająca do realiów szkolnych i przede wszystkim bardzo obciążająca dla uczniów. Ponadto wskazywano, że wiele treści jest zbędnych, a w konsekwencji nie ma czasu na utrwalanie rzeczy potrzebnych i ważnych. NIK wielokrotnie, we wcześniejszych kontrolach, zwracała uwagę na mankamenty i braki w szkołach. Jednak w związku z wprowadzonymi od 1 września 2017 r. zmianami w systemie oświaty, warunki nauczania w jednej trzeciej szkół (ponad 34 proc.) jeszcze bardziej pogorszyły się, a w ponad połowie placówek (ponad 56 proc.) nie poprawiły się. Ze względu na problemy lokalowe części szkół podstawowych, wzrósł współczynnik zmianowości, co wiąże się z dłuższą pracą placówek. Przykładowo przesunięto rozpoczęcie lekcji na godzinę i odnotowano przypadki kończenia obowiązkowych zajęć o W 22 proc. szkół podstawowych zmniejszyła się dostępność pracowni przedmiotowych, czy sal gimnastycznych (częściej lekcje wychowania fizycznego odbywały się w innych miejscach, np. na korytarzu). Wygospodarowanie nowych sal lekcyjnych odbywało się kosztem ograniczenia dostępu do innych pomieszczeń, np. zmniejszano powierzchnie świetlicy. Część szkół miała trudności z wyposażeniem sal w pomoce dydaktyczne potrzebne do nauki nowych w szkołach podstawowych przedmiotów np. fizyki, chemii. Co czwartej skontrolowanej szkole nie udało się tego zrobić do czasu zakończenia kontroli, czyli do końca stycznia 2019 r. Dyrektorzy zazwyczaj tłumaczyli to brakiem środków finansowych. Izba zauważa, że zwiększyły się trudności z ułożeniem planu lekcji zgodnego z higieną pracy umysłowej, czyli np. planowaniem lekcji wymagających większej koncentracji np. matematyki i fizyki w pierwszej połowie dnia. Dyrektorzy tłumaczyli to najczęściej problemami organizacyjnymi i lokalowymi oraz ograniczoną dyspozycyjnością nauczycieli zmuszonych pracować w kilku szkołach. Muszą oni tracić czas na dojazdy między szkołami i skoordynować swój plan lekcji w wielu placówkach, co powoduje, że zajęcia mogą realizować tylko w określonych dniach tygodnia i godzinach. Liczba nauczycieli szkół publicznych prowadzących przez samorządy, którzy pracują w więcej niż jednej szkole, wzrosła w latach 2016-2018 o prawie 55 proc. Dodatkowo zmiany w systemie oświaty oraz likwidacja tzw. godzin karcianych, czyli jednej (szkoły ponadgimnazjalne) lub dwóch (szkoły podstawowe i gimnazja) godzin pracy nauczyciela na rzecz uczniów, spowodowała w wielu szkołach ograniczenie oferty zajęć pozalekcyjnych. W połowie szkół objętych kontrolą w roku szkolnym 2018/2019 było ich mniej niż w roku szkolnym 2016/2017. W latach 2016-2018 liczba nauczycieli w szkołach prowadzonych przez samorządy wzrosła z 413 tys. do 417 tys. Największe zmiany dotyczyły nauczycieli gimnazjów (spadek o 78 tys.) oraz szkół podstawowych (wzrost o 87 tys.). Wnioski NIK Do Ministerstwa Edukacji Narodowej: rozważenie powołania zespołu ekspertów, który oceniłby podstawę programową w zakresie adekwatności treści i liczby godzin, czy dostosowania treści do wieku i możliwości poznawczych uczniów oraz zarekomendowałby podjęcie ewentualnych działań korygujących; kompleksowe monitorowanie zmian w systemie oświaty; podjęcie działań wspierających organy prowadzące (samorządy) na rzecz organizacji procesu nauczania w szkołach ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych dla tzw. podwójnego rocznika; rozważenie zebrania za pośrednictwem kuratorów oświaty w ramach sprawowanego nadzoru pedagogicznego materiałów dotyczących zasad i sposobu oceniania i klasyfikowania uczniów, a następnie dokonanie ich analizy oraz ewentualne podjęcie działań zmierzających do zapewnienia porównywalnych zasad oceniania uczniów w przyjęło wnioski NIK do realizacji. Do organów prowadzących szkoły: poprawę warunków lokalowych i wyposażenia pracowni przedmiotowych; podjęcie intensywnych działań na rzecz zapewnienia w szkołach ponadgimnazjalnych i ponadpodstawowych oferty adekwatnej do potrzeb i wielkości populacji w roku szkolnym 2019/2020. Do dyrektorów szkół: wsparcie systematycznego rozwoju zawodowego nauczycieli zgodnego z wprowadzanymi zmianami w systemie oświaty; podjęcie działań na rzecz poprawy higieny nauczania, poprawy warunków lokalowych i stanu wyposażenia sal lekcyjnych oraz poprawy bezpieczeństwa w szkołach;stworzenie oferty zajęć pozalekcyjnych adekwatnej do potrzeb uczniów. (Źródło: Najwyższa Izba Kontroli)
Epidemia koronawirusa nadeszła nagle i zebrała ogromne żniwa. Cyfryzacja przestała być opcją. Stała się koniecznością. Pandemia zrewolucjonizowała naszą codzienną rutynę, pracę, obowiązki, zakupy i formy prowadzenia biznesu, ale także, a może i przede wszystkim… edukację. E-learning i nauczanie online wszedł z butami do polskich przedszkoli, szkół podstawowych, liceów i techników oraz uczelni wyższych. Edukacja zdalna zmusiła nauczycieli do prowadzenia zajęć online za sprawą webinarów, platform e-learningowych i cyfrowych zasobów edukacyjnych (np. _ Badania o e-learningu i nauczaniu zdalnym Jak przebiega edukacja online w polskich szkołach? Jak wygląda obecnie wyposażenie technologiczne i dostęp do internetu w polskich placówkach edukacyjnych? Jaki jest aktualny poziom kompetencji cyfrowych nauczycieli i uczniów? Jak edukacja online powinna funkcjonować w Polsce w przyszłości? Na te i wiele innych pytań odpowiedzi poszukiwały Marlena Plebańska, Aleksandra Szyller i Małgorzata Sieńczewska, zespół ekspertów Wydziału Pedagogicznego Uniwersytetu Warszawskiego. Poniżej znajdziesz najważniejsze informacje z pełnego raportu z czerwca 2020, który znajdziesz tutaj. Badanie ankietowe przeprowadzono w dn. 04. – r. na grupie 4178 respondentów (w tym 2961 nauczycieli i dyrektorów szkół oraz 1217 uczniów) poprzez portal Librus. _ E-learning a polscy nauczyciele Badanie UW wykazało, że polscy nauczyciele nie byli gotowi na początku pandemii na prowadzenie zajęć online. Brak sprzętu i wsparcia w zakresie e-learningu Brak sprzętu, laptopów, tabletów, brak dobrych łączy internetowych, brak przygotowania metodycznego i kompetencji cyfrowych nauczycieli, brak wsparcia ze strony administracji szkolnej i ministerialnej. Najczęściej nauczyciele byli zdani sami na siebie. Większość z nich nie czuła się przygotowana na takie zmiany i musiała korzystać z prywatnego łącza i komputera. Uczyli się (w) nowej rzeczywistości, poznając tajniki narzędzi do edukacji zdalnej, szukając informacji w sieci. Niewielka część z nich korzystała ze szkoleń lub konferencji, dotyczących kompetencji cyfrowych. Wytyczne MEN przydały się nielicznym. Nie brzmi to dobrze. Nauczanie zdalne – jak sobie z nim poradzić? Na szczęście duża determinacja nauczycieli, wymiana wiedzy z zakresu kompetencji cyfrowej między pedagogami (np. poprzez webinary i fora dyskusyjne) i znaczący rozwój polskiej kadry pedagogicznej w tym zakresie oraz samoorganizacja pracy w formule home office sprawiły, że miniony rok szkolny został “dowieziony”. Nauczyciele dostrzegają potencjał e-learningu i nauczania online oraz wysoką efektywność nauki w takiej formie, ale z powodu negatywnych doświadczeń ostatnich miesięcy 59% z nich nie chce już prowadzić zajęć w formie zdalnej. Zmiany w edukacji online Zespół ekspertów UW wskazuje, że konieczne jest odpowiednie przygotowanie i wsparcie dla nauczycieli, tak sprzętowe, jak i merytoryczne, oraz redefiniowanie roli nauczyciela w e-szkole XXI wieku. Nie mogą Oni jedynie zlecać i weryfikować prace domowe dla uczniów, ale wziąć na barki pełną odpowiedzialność za cały proces nauczania. Te zmiany mogą sprawić, że edukacja online będzie skuteczna, efektywna i przyjemna dla wszystkich uczniów i nauczycieli. Z czego korzystają nauczyciele podczas lekcji online? 37% nauczycieli przygotowywało własne materiały, 32% korzystało ze gotowych e-materiałów, a 30% z nich łączyło gotowe i własne treści edukacyjne. Z jakich form dokładnie korzystali? 31% – narzędzia do webinarów i łączności online, np. MS Teams, Zoom, Google Hangouts, Skype, Messenger 27% – e-materiały wysyłane uczniom do samodzielnej realizacji 21% – “filmiki” (video learning) 19% – lista zadań do zrobienia w klasycznym, papierowym podręczniku 18% – prezentacje multimedialne 15% – ćwiczenia online 14% – e-podręczniki 13% – portale edukacyjne 13% – quizy interaktywne 8% – aplikacje edukacyjne 7% – gry edukacyjne online 3% – dedykowane platformy e-learningowe (LMS) Jak zorganizowano lekcje online w polskich szkołach? Według raportu UW 41% nauczycieli prowadziło zajęcia zdalnie zgodnie z planem zajęć sprzed pandemii COVID-19. Indywidualny grafik zajęć wdrożyło 25% nauczycieli, a asynchroniczne zajęcia prowadziło 20% z nich. 6% korzystało z platform edukacyjnych dla szkół i uczelni. Lekcje online: weryfikacja wiedzy Jak weryfikowano wiedzę zdobytą w e-szkole? Odpowiedzi nauczycieli były następujące: 25% – zdjęcia wypełnionych ćwiczeń lub kart pracy 24% – obserwacja aktywności uczniów na zajęciach 21% – prace zaliczeniowe online 16% – quizy i ćwiczenia interaktywne 10% – projekty E-learning w polskich szkołach w przyszłości 55% badanych chciałoby, aby w przyszłości nauczanie online uzupełniało tradycyjną edukację w sytuacjach kryzysowych (np. klęska żywiołowa, choroba ucznia lub nauczyciela). 35% dopuszcza szkolne portale edukacyjne jako dodatkowe źródło wiedzy dla uczniów. Na ten moment tylko 10% nauczycieli widzi edukację online jako jedyną formę nauczania w przyszłości. _ Uczniowie a lekcje online Jak można było się domyślać, e-learningowe narzędzia cyfrowe i ich obsługa nie stanowiły problemu dla uczniów. Młodzież chce, aby lekcje online stały się standardem w polskich szkołach, jednak z wykorzystaniem atrakcyjniejszych aplikacji i gier edukacyjnych oraz form nauki niż te obecne. Zapytani uczniowie podkreślają, że bardzo ważne w zajęciach online są interakcje, pytania i dyskusje między nauczycielami i słuchaczami. Edukacja przez internet okiem uczniów Badania pokazały, że wskazania uczniów i nauczycieli, jeśli chodzi o narzędzia edukacyjne, wykorzystywane w e-szkołach, znacząco się różnią. Według 42% z nich, nauczyciele wysyłali im e-materiały do samodzielnej realizacji. Blisko 34% wskazuje papierowe podręczniki i “ćwiczeniówki” jako te kluczowe formy w codziennej nauce online. Tylko 10,5% wymieniło takie narzędzia jak Moodle, Khan Academy, czy narzędzia do webinarów i telekonferencji jako te używane w polskich szkołach. Ponad 70% uczniów potwierdziła, że nauczyciele podczas zajęć online wykorzystywali video learning, prezentacje multimedialne, quizy i e-podręczniki. _ Kluczowe wnioski z badania o e-learningu w polskich szkołach Najważniejsze jest jedno: polscy uczniowie i nauczyciele podołali temu zadaniu i poradzili sobie z nauczaniem zdalnym w okresie pandemii koronawirusa pomimo wszystkich problemów. Dzięki wspólnemu zaangażowaniu pokonali kłopoty techniczne i luki w wiedzy. Obie strony widzą wiele korzyści z e-learningu, mają wiele cennych obserwacji i pomysłów dotyczących ulepszeń polskiej e-szkoły, a do tego są otwarte na wdrożenie narzędzi do nauczania online na stałe w przyszłości. Oczywiście wciąż jest bardzo dużo do zrobienia. Rozwój nauczania online w polskich szkołach wciąż przed nami. Chciałbyś wdrożyć w Twojej szkole lub uczelni narzędzia do prowadzenia zajęć online lub przygotować odpowiednie dla Twojej placówki edukacyjnej e-materiały szkoleniowe? Wiemy, jak to zrobić. Napisz do nas i porozmawiajmy o tym.
Zastanawiałam się nad zgłoszeniem swojej kandydatury na Eksperta Dobrych Zmian w do takiej grupy ogłosiła Pani Minister Edukacji Narodowej, Anna może zabłysnąć w grupie ekspertów takich jak prof. dr hab. Andrzej Nowak czy prof. dr hab. Bogusław Śliwerski zwykła mama, borykająca się z nauczaniem domowych swoich dzieci?Zrazu pomyślałam, że gdzie mnie tam do takich wysokich progów, druga zaś myśl byla taka, że z góry często gorzej widać. Ja mam ten widok naprawdę świetny – widzę z bliska. Co widzę?Otóż widzę, jak dzieci się jest jak z Teorią Uczenia się Muzyki prof. Gordona. Mój dom to laboratorium, w którym wciąż przeprowadza się eksperyment na temat tego, jak dzieci się myślą, że to ja, matka, je uczę. A to błąd!Wcale nie ja. Same się uczą. A czy ktoś widział, żeby dziecko uczyć chodzić albo siadać? Albo bawić się samochodzikiem? Czy lalką?Dzieci mają w genach uczenie się. Gdyby nie te geny, gatunek ludzki dawno by wymarł. Dzięku umiejętności uczenia się, innymi słowy – adaptowania – zdołaliśmy przetrwać w tych tak zróżnicowanych i zmieniających się warunkach będę Was zwodzić i bałamucić. Ja dzieci nie uczę. Prawda jest taka, że dzieci najlepiej uczą się same, jeśli im się jak najmniej przeszkadza. Kiedy jest się w pobliżu, aby pomóc, ale kiedy zbytnio nie narzuca się swojego zdania, punktu widzenia, swojego sposobu Sokrates. Ponoć nie nauczał, tylko prowokował do myślenia i szukania rozwiązań. Każdy z nas wie, jaka to satysfakcja, kiedy sami rozwiążemy jakiś problem! A jaka jest trwałość wiedzy nabytej w wyniku samodzielnego rozwiązania problemu!Pomyślmy: jak małe dzieci uczą się tych zwykłych umiejętności życiowych, o których wspomniałam wyżej? Przez naśladownictwo. Bo chcą być takie jak nie jest to doskonała wskazówka, jak motywować dzieci do nauki? Owszem, nastolatek może być bardziej zainteresowany naśladowaniem swojego niekoniecznie najmądrzejszego (ale prawdopodobnie najzabawniejszego) kolegi. I tutaj ważna jest nasza rola. Aby pokierować zainteresowaniami dzieci w taki sposób, żeby były to zainteresowania rozwijające, się inspirować dzieci do poznawania tych obszarów wiedzy, których jeszcze nie je do muzeów, do kina, na koncerty, spektakle, na spotkania z ciekawymi ludźmi, do bibliotek. Zorganizujmy otoczenie dziecka tak, żeby miało dostęp do zabawek (to bardzo ważne!), do książek i gier jeśli widzimy, że dziecko z upodobaniem czymś się zajmuje – po pierwsze – nie przeszkadzajmy, po drugie – dostarczajmy bodźców i inspiracji w postaci ciekawego nauczyciela, zajęć, książek, przekonana, że stosując takie podejście do nauczania, nie osiągniemy dobrych wyników na egzaminach rocznych (wymaganych w edukacji domowej).Ale czy chcemy wychowywać ludzi „klony”? Ludzi, którzy wprawdzie świetnie zdają standaryzowane egzaminy (dla wszystkich takie same, oczywiście, bo wszyscy przecież są tacy sami, nieprawdaż?), ale w niestandaryzowanych warunkach życia gospodarczego ponoszą porażki?Bo nie wydaje mi się, żeby dobre wyniki egzaminów w jakikolwiek sposób przesądzały o dobrym przygotowaniu do życia w społeczeństwie, a tym bardziej o sukcesach nie muszę chyba podawać przykładów ludzi, którzy zmienili świat, pomimo że daleko im było do prymusów?
Jarek Żyliński, 14 Styczeń 16 Wyślij Drukuj Ministerstwo Edukacji Narodowej ma wielkie plany. 6-latki, gimnazja, godziny karciane, egzamin szóstoklasistów, edukacja seksualna. Tylko tak naprawdę te zmiany są żadne. Edukacyjnie jesteśmy w odwrocie i w rozwoju edukacyjnym doczekaliśmy się jedynie małego strzału w stopę i hibernacji realnych zmian. Zmiany, które planuje MEN nie są realnymi zmianami. Nie dotykają problemów polskiej edukacji, jakim jest system mordujący naturalną motywację uczniów. W związku z tym motywacja jest budowana przez oceny, przymus i sprawdziany mające utrzymać reżim nauki. Działa to na dzieci uzależnione od dorosłych więc podatne na przemoc i przymus. Kończy się jednak obrzydzeniem do szkoły i zerową motywacją w wieku gimnazjalnym i na wiele wiele lat później. W obecnym systemie edukacji brakuje koncentracji na indywidualnych zdolnościach ucznia. Reforma w 2009 roku (błędnie zwana „sześciolatkową”) w maleńkim stopniu dotknęła problemu. Wprowadzono wówczas indywidualne dostosowania dla uczniów oraz znacząco obniżono podstawę programową, tak żeby nauczyciele sami rozwijali swój program z dostosowaniem do uczniów. Pewnym krokiem w tę stronę był bardzo mocno rozstrzelony elementarz, który również dawał różne możliwości wykorzystania. Niestety dziecko zostało wylane z kąpielą. Indywidualne dostosowania stały się bezmyślną papierologią, obniżony program został absolutnie zignorowany i nauczyciele uczą po staremu, a bogaty elementarz rąbany od deski do deski staje się zmorą uczniów. Problemem naszej edukacji jest system, który buduje motywację instrumentalnie (oceny, sprawdziany) oraz kadry, które w zbyt dużym procencie nie potrafią uczyć uczniów bazując na ich wewnętrznej motywacji i ciekawości, a opierają się na bezmyślnej rąbance, której od pokoleń nie umiemy przerwać. Te dwie rzeczy pozostają w naszej edukacji niezmiennie i dopóki one się nie zmienią, nie będziemy mogli rozmawiać o dobrej zmianie w edukacji. MEN na ten temat nie mówi ani słowa, bo są to zmiany trudne i wymagające zmiany myślenia także milionów rodziców wychowanych w starym systemie. Rodziców, którzy mimo pomstowania na szkoły niemalże każdego dnia i mimo męczenia się dociskaniem dzieci do prac domowych (choć są one decyzją nauczyciela, a nie przymusem programowym!) nie są w stanie wyobrazić sobie szkoły bez ocen i przymusu. „My przeżyliśmy to i one powinny, taka jest szkoła”. Tyle o zmianach, których nie ma i nie będzie. Dwa lata temu wierzyłem, że poprzedni MEN coś zrobi, były bardzo duże ruchy eksperckie, podglądanie idealizowanej Finlandii, próba zarysowania planów zmian (projekt „Edukacja 2020”). Mogło być naprawdę ciekawie ale im bliżej było wyborów tym ruchu było mniej i w końcu wszystko ucichło i tyle było nadziei. Skoro nie ma co rozmawiać o dużych zmianach porozmawiajmy o tych, które są: Subwencja na szkoły rejestrujące edukację domową Wobec niedomagania systemu edukacyjnego część osób próbuje z niego uciec. Rejestrując się w edukacji domowej ludzie zaczęli tworzyć grupy uczące się razem, a potem także szkoły, które nie mieściły się swoim działaniem w systemie. Szkoły Montessori, które chcą pracować bez podziału wiekowego, Szkoły Demokratyczne i wiele innych rodzajów szkół eksploruje na co dzień alternatywne metody edukacji formalnie będąc grupą uczniów spotykających się w ramach edukacji domowej. W wielu przypadkach grupy te są finansowo wspomagane przez szkoły rejestrujące uczniów w edukacji domowej. Jest to konieczne, poniewać koszt utrzymania ucznia w takim miejscu to w warunkach warszawskich około 1500-2000 złotych miesięcznie, poza Warszawą, gdzie wynajem pomieszczeń jest tańszy, pewnie około 1000-1500 złotych - czyli nadal są to sumy zwykle nieosiągalne dla większości rodziców*. Dzieląc się subwencją szkoły mogą obniżyć ten koszt o kilkaset złotych. Nadal to jest za drogo dla zwykłego zjadacza chleba. W „normalnej” szkole masowej otrzymuje się około 6000 złotych rocznie na ucznia, przy czym podkreślmy, że nie trzeba wynajmować pomieszczeń. Należą one do gmin, które dostają te pieniądze, a to największy koszt prowadzenia szkoły. Tymczasem zwykłe szkoły nie tylko mają swoje lokale, ale także często pieniądze z wynajmu. Teraz subwencja została nagle, z dnia na dzień dziabnięta o 40%. Dla wielu szkół alternatywnych korzystających z tej subwencji będzie to spory problem, bo koszty prowadzenia mają większe niż szkoły tradycyjne, a subwencję, którą muszą dzielić z miejscem rejestrowania, jeszcze mniejszą. To duży krok do tyłu dla szkół, które proponują dzieciom realną „dobrą zmianę”. Legendarne sześciolatki Naprawdę nie ma znaczenia gdzie dzieci zaczną się uczyć czytać. Czy w zerówce czy w pierwszej klasie. Ważne jest JAK będą to robić. Reforma edukacyji z 2009 roku obniżała podstawę programową i przeniosła dzieci do szkoły, żeby wcześniej można było zaczynać przedszkole (zrobić tam miejsce) i pomagać wcześniej dzieciom z różnego rodzaju problemami. Teraz dzieci nadal będą to robić, uczyć się bez sensu czytania w wieku 6 lat. Tylko w przedszkolu. Ta zmiana jest absolutnie żadna, prócz tego, że przez ostatnich 6 lat przygotowały się na młodsze dzieci szkoły (reforma sześciolatków została wprowadzona w 2009 roku, z datą obniżenia wieku szkolnego na 2012 rok, potem przesuniętą na 2014), a przedszkola przestawiały się na młodsze dzieci, prowadząc trzy roczniki 3-5. Teraz trzeba to zrobić na odwrót. Przedszkola muszą się przestawić, szkoły muszą się przestawić. Co prawda wielu (na szczęście nie wszyscy) nauczycieli ma w zasadzie w nosie wiek dzieci i zmienioną podstawę programową i nieważne kogo dostaną, rąbią ten sam program od 20 lat. To co się teraz dzieje, to absolutnie zerowa zmiana, oprócz odpowiedzi na panikę ostro kłamiącej akcji „Ratuj Maluchy” i walenia siekierą we wszystko co zrobili poprzednicy**. W edukacji nie zmieni się nic. Szkoły nie dostaną subwencji, przedszkola dostaną 3 razy mniejszą dotację na te same dzieci. Tyle tylko, że powstanie dziwna wyrwa w jednym roczniku, a w przedszkolu na rok zrobi się dramatycznie ciasno. Dzieci będą zaczynały je później, albo poleci na to dużo pieniędzy. To wszystko absolutnie bez sensu. Nie oceniam jakości merytorycznej tej zmiany, jak zostanie dobrze przeprowadzona, to będzie absolutnie zerowa. Tylko po co nam te koszty? Ile alternatywnych szkół by zyskało na wydanych miliardach złotych? Sześć lat przestawiania się, czyli to co zostało zrobione by zrobić miejsce w przedszkolach i by wypchnąć z ławek 19-latków zostaje wyrzuconych na śmietnik. Likwidacja gimnazjów Z racji na obecny stan gimnazjów ta zmiana też jest bardziej kosmetyczna, ale merytorycznie jest krokiem w tył. Gimnazja wychodzą nam w Polsce źle, ale nie dlatego, że są złym pomysłem samym w sobie, tylko nie potrafimy wykorzystać potencjału dzieci w wieku 12-15. Problemem dla gimnazjów stała się reforma 2009, bo rok młodsze dzieci mają nieco inne motywacje działania, ale jest to przestawienie nieznaczne. Gimnazja były dobrym pomysłem, ponieważ dziecko w tym wieku staje się społecznie zorientowanym dojrzewającym człowiekiem, który chce przede wszystkim budować kontakt ze swoją grupą wiekową. Dlatego dostanie nowego rozdania w tym wieku może być dlań świetnym poligonem rozwojowym. Dlatego gimnazjum nie powinno się opierać tak jak podstawówka na motywacji do kompetencji (i tak się opiera na motywacji do ocen...) ale właśnie na procesie grupowym. By być skuteczną – nauka w gimnazjum powinna mieć bazę w relacjach rówieśniczych, projektach grupowych, współpracy, dzieleniu i zmianach ról. Wtedy gimnazjaliści mieliby spełnioną swoją potrzebę wiekową, a przy okazji nadal by się uczyli. Próba autorytarnego nauczania pruskiego wobec nastolatków musiała i skończyła się katastrofą – ogromem zdemotywowanych i zbuntowanych wobec szkoły ludzi. Potencjał gimnazjów jest niszczony, dlatego w zasadzie to czy zostaną usunięte nie ma w zasadzie znaczenia. Poziom nauczania wcale się nie zmieni, kiedy tego nastolatka wsadzimy do podstawówki i jeszcze podłożymy mu kozły ofiarne w postaci małych dzieci, które na pewno na początku swojej edukacji nie marzą o niczym innym niż dzielenie życia szkolnego z eksperymentującymi role społeczne nastolatkami. Nastolatkami, które w zasadzie nadal nie wiedzą, czy jeszcze są dziećmi czy już młodzieżą. Gimnazjum przynajmniej było dla nich jasną linią. Zła zmiana w połączeniu z kolejnymi kosztami, które mogłyby być wsadzone w dużą rewolucję nauczania gimnazjalnego mnie smuci. Nawet jeśli nie ma co liczyć na rewolucję w uczeniu młodzieży, można by za zaoszczędzone pieniądze chociaż tej subwencji dla edukacji domowej nie ciąć. Godziny karciane Godziny karciane polegają na tym, że w każdym tygodniu nauczyciel musi poświęcić dwie godziny lekcyjne na uczenie dzieci/młodzieży poza swoimi normalnymi przedmiotami. Jako psycholog w gimnazjum wykorzystałem godziny karciane na grupę rozwoju społecznego dla nastolatków, polonistka stworzyła w tych ramach teatr szkolny. Inni czasami prowadzili zajęcia uzupełniające albo przygotowania do konkursów. Był w tych ramach także chór szkolny. Gimnazjaliści dostawali różne alternatywy, z których chętnie korzystali. Skasowanie godzin karcianych to kasowanie tej przestrzeni wyboru, indywidualizacji szkolnej oferty. Bez godzin karcianych wszystko będzie ociosane na równo. Może nauczyciele się ucieszą, bo czasami wymyślenie czegoś sensownego było trudne. Tylko czy aby na pewno chodziło tutaj o prezent dla mniej kreatywnych nauczycieli? W dobie silnego (moim zdaniem zbyt silnego) zapotrzebowania na zajęcia dodatkowe dla dzieci tworzenie ich bezpłatnie w szkole jest dobrą alternatywą dla osób o mniej zasobnym portfelu. Tym bardziej, że praca z doświadczonymi pedagogami powinna być konkurencyjna, wobec innych zajęć, czasami tworzonych przez ludzi nie umiejących pracować z dziećmi. Choć nie podważam zdecydowanie bardzo dużej wartości niektórych zajęć pozaszkolnych. Niemniej jak już trzeba coś ciąć i dawać prezenty nauczycielom, poszukałbym czegoś innego niż właśnie godziny karciane. Może obciąć trochę bezsensownej papierologii? Kasacja egzaminu szóstoklasistów Tak, to dobra zmiana. Tutaj można powiedzieć, że znad głowy uczniów zniknie przynajmniej jedna rzecz, która przymusza do bezmyślnego zakuwania – czyli ten nieszczęsny egzamin szóstkolasistów, które dominował większość ostatniego roku w podstawówce. Cóż mam tylko nadzieję, że zmiana ta nie nastąpi w momencie skasowania gimnazjów. Boję się trochę pisać o tym, że z pomysłem skasowania tego egzaminu zanoszono się już w poprzednim MEN (mówiła na ten temat Joanna Kluzik-Rostkowska w jednym z wywiadów), bo jeszcze się okaże, że na tę wieść obecny MEN postanowi zrobić na odwrót, cokolwiek to znaczy. Po co eksperci? Zastanawiam się jeszcze czym wobec zmian jest powoływanie grupy eksperckiej? Już pozmieniano wszystko co się rusza, teraz na gwałt trzeba pędzić z nową podstawą programową 12 lat edukacji, która nie zostanie przetestowana (bo kiedy?). Zrobiono mnóstwo ruchów, które nie zostały skonsultowane, tylko rzucone i podpisane na chybcika co skończyło się publicznym wysłuchaniem obywatelskim poza sejmem. Niby gimnazja, godziny karciane czy egzaminy gimnazjalne nie są jeszcze uchwalone ale czy na pewno eksperci będą mieli na to wpływ, skoro na razie MEN jedzie jak czołg bez konsultacji? Podsumowując Planowane jest wydawanie milionów (miliardów?) złotych na zmianę opakowań. Jedzenie nadal jest śmieciowe, a jedyne wartościowe składniki z tego jedzenia są akurat ograniczane (subwencja na edukację domową). Hamburger edukacyjny jest nadal ciężkostrawny i każdy pacjent zmuszony do jego zjedzenia traci gigantyczną część swojego potencjału życiowego, którego po prostu szkoda. Trzeba poczekać jeszcze kilka lat by się doczekać dobrej edukacji. Ewentualnie można pracować więcej, by było człowieka stać na marginalizowane szkoły alternatywne, kosztujące obecnie co najmniej 10 tysięcy złotych rocznie. * Wyjątkami mogą być szkoły takie jak w Koszarawie i Krzyżowej, gdzie szkoły Montessori są robione przez szkołę działającą właśnie z subwencji na edukację domową i dzięki temu pozostają bezpłatne/niskopłatne. Takie szkoły zostały określone przez minister Annę Zaleską jako oszuści, którzy w gminie poniżej 5000 mieszkańców rejestrują 900 uczniów w edukacji domowej. Są to uczniowie z całej Polski, których rodzice mogą liczyć na opiekę i rozliczne szkolenia podczas zjazdów. Często rodzice decyduję się na tę szkołę także dlatego, że wiedzą, że będzie to dobrze wykorzystana subwencja. ** to ten moment, w którym nie ukrywam mojego braku sympatii do nowej partii rządzącej, przykro mi. Nie żebym kochał poprzednią, ale zmiany dla samego rozwalenia zmian poprzednika są beznadziejnym sposobem na marnowanie naszych pieniędzy i czasu, w którym dojdziemy do realnych zmian w edukacji. * * * O autorze: Jarek Żyliński Psycholog wychowawczy, opowiada rodzicom o rozwoju dzieci i mechanizmach związanych z wychowaniem. Używa do tego konsultacji, warsztatów oraz środków medialnych. W internecie: Facebook Tekst pierwotnie ukazał się na Psychoblogu autora na Facebooku Podziel się
Projektowanie i zlecanie badań rynku pracy sektora ITIdentyfikacja potrzeb tworzenia sektorowych ram kwalifikacji oraz kwalifikacjiRekomendowanie rozwiązań oraz zmian legislacyjnych w obszarze edukacjiWspółpraca w zakresie porozumień edukacyjnych Opublikowano: Sektorowa Rada ds. Kompetencji Telekomunikacja i Cyberbezpieczeństwo zaprasza na na kolejny warsztat z cyklu Dobre Praktyki Współpracy Edukacji z Biznesem ICT, który odbędzie się 28 kwietnia 2022 r. w godz. 13:30 – 15:00 w formule online przy użyciu platformy MS Teams. Warsztaty realizowane są w ramach projektu Utworzenie i funkcjonowanie Sektorowej Rady ds. Kompetencji Telekomunikacja i Cyberbezpieczeństwo, realizowanego przez Polskie Towarzystwo Informatyczne oraz Polską Izbę Informatyki i Telekomunikacji Celem warsztatu pt. Dobre praktyki współpracy - przykład ze strony biznesu i środowisk akademickich będzie wskazanie możliwych płaszczyzn współpracy między edukacją i biznesem TCB. Porozmawiamy o korzyściach i możliwościach oraz o barierach w takiej współpracy. Warsztat będzie miał formułę otwartą i rozpocznie się prezentacjami dobrych praktyk, a następnie przejdziemy do części dyskusyjnej, podczas której poprosimy uczestników o wskazanie jeszcze innych możliwych płaszczyzn współpracy Do udziału w warsztatach serdecznie zapraszamy przedstawicieli Członków Sektorowej Rady TCB i innych ekspertów branży, przede wszystkim zajmujących się polityką kadrową (HR) w firmach, którzy podczas prac warsztatowych będą aktywnie uczestniczyć w określaniu specjalistycznych potrzeb kompetencyjnych branży TCB, a także wszystkich tych, którzy chcieliby włączyć się w opracowanie ekosystemu kompetencyjnego dla tego sektora. Jeżeli są Państwo zainteresowani udziałem w warsztacie prosimy o zgłoszenie na adres Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. do końca dnia 27 kwietnia 2022 r.. W przypadku pytań prosimy o kontakt z Maciejem Wnukiem Ten adres pocztowy jest chroniony przed spamowaniem. Aby go zobaczyć, konieczne jest włączenie w przeglądarce obsługi JavaScript. Link do Systemu Rad Sektorowych: Chcesz być na bieżąco? Zapisz się na nasz newsletter!
Samorządy Finansowanie reformy Wdrażanie reformy Podstawy prawne Reforma edukacji ( wdrażana zgodnie z harmonogramem od 2016 roku, spotkała się z poparciem większości społeczeństwa. Wprowadzaliśmy zmiany, ponieważ takie były i są oczekiwania większości Polaków. Chcą oni szkoły nowoczesnej, a jednocześnie silnie zakorzenionej w naszej tradycji. Zmiany w edukacji są przemyślane i zaplanowane na wiele lat. Chcemy, aby każdy uczeń, bez względu na to, gdzie mieszka i jaki jest status materialny jego rodziny, mógł uczyć się w dobrej szkole i miał dostęp do dobrej edukacji. Zmieniamy oświatę, bo system wdrożony w 1999 r. (wprowadzenie gimnazjów) spotkał się z negatywną oceną znacznej części społeczeństwa. Nauka w liceum ogólnokształcącym została właściwie skrócona do dwóch lat. Szkoła ta przestała być zatem miejscem, w którym można zdobyć solidne wykształcenie ogólne. Zwracali na to uwagę rektorzy szkół wyższych, którzy borykali się z niewystarczającym stanem wiedzy ówczesnych absolwentów liceów. Przez ostatnich kilka lat szkoła straciła również swoją wychowawczą funkcję, stąd wprowadzona przez nas zmiana wydłuża czas kształcenia i wychowania w jednej szkole, wśród tej samej grupy rówieśników (ośmioklasowa szkoła podstawowa). Reforma edukacji to nie tylko wprowadzenie 8-letniej szkoły podstawowej, 4-letniego liceum i 5-letniego technikum, ale również zmiany w szkolnictwie zawodowym oraz nowe rozwiązania w zakresie funkcjonowania szkół i placówek. Zależy nam na podniesieniu jakości kształcenia we wszystkich etapach edukacji. Kładziemy również nacisk na naukę języków obcych i informatykę. W nowej szkole uczniowie mają zajęcia z programowania już od najmłodszych lat. Ważna jest również dla nas dobra znajomość własnej historii i przywrócenie kanonu lektur. Zdajemy sobie sprawę, że podniesienie jakość edukacji jest pochodną wielu czynników. Jednym z nich jest podniesienie nauczycielskich pensji. Dlatego sukcesywnie od 2018 r. nauczyciele zarabiają więcej. Ich pensje wzrosły ponad 20%. Reforma w liczbach Po raz pierwszy w historii przy otwartej kurtynie do wspólnej pracy przy wypracowywaniu kierunków zmian zaprosiliśmy wszystkich zainteresowanych przyszłością oświaty w Polsce. Od początku 2016 r. spotykaliśmy się z całym środowiskiem oświatowym na debatach, spotkaniach w różnych miastach w kraju. Jednocześnie w MEN trwały prace zespołów eksperckich w kilkunastu grupach tematycznych. Do współpracy zaprosiliśmy blisko 2 tys. Ekspertów Dobrej Zmiany w Edukacji. Byli to zarówno praktycy i teoretycy – nauczyciele i akademicy. Oprócz spotkań otrzymaliśmy drogą elektroniczną ponad tysiąc opinii, uwag, wniosków i spostrzeżeń dotyczących najważniejszych tematów związanych z przyszłością polskiej oświaty. Ogólnopolska dyskusja zakończyła się pod koniec czerwca w Toruniu, gdzie przedstawiliśmy główne założenia reformy edukacji. 1667 ekspertów | 50 debat w MEN | 1118 zgłoszonych opinii | 17 debat wojewódzkich | 130 spotkań z samorządami | 2500 opinii do projektów Informacje o publikacji dokumentu Ostatnia modyfikacja: 14:44 administrator Pierwsza publikacja: 14:44 administrator
grupa ekspertów dobrych zmian w edukacji